Subiektywizm badacza w socjologii jako źródło wiedzy i jako źródło błędów

Socjologia w poprzednio przedstawionej postaci staje się najbardziej ogólną nauką (szerszy zasięg ma tylko etyka[1]), zaś pośród poszczególnych nauk wyróżnia ją jedna cecha szczególna. Socjolog jest częścią społeczeństwa: dzieckiem wychowywanym w nim, niosącym na sobie pieczęć rodziny, małej i wielkiej ojczyzny, grupy społecznej itp. Poruszając się wewnątrz społeczeństwa, socjolog jest wyjątkowy jak każda inna osoba. Przedstawia on własny subiektywny pogląd o obiektywnych względem społeczeństwa związkach przyczynowo-skutkowych w procesie rozwoju społecznego. Każdego badacza interesuje uzyskanie wcześniej nieznanej wiedzy. W stosunku do społeczeństwa owa dotąd nieznana wiedza pojawia się w postaci opinii osobistej badacza, wychodzącej poza granice historycznie ukształtowanych przekonań, odmiennej od poglądów panujących w społeczeństwie czy nawet przeczącej im. Subiektywizm badacza w nauce (pomijając przedmiot badania i różnego rodzaju informacje o nim, istniejące już w kulturze) jest jedynym źródłem nowej wiedzy. Ten sam subiektywizm to jednak także jedno z podstawowych źródeł błędów we wszystkich naukach bez wyjątku. Twierdzenie to dotyczy również socjologii.

W związku z powyższym zasadnicza kwestia metodologii nauki społecznej brzmi: jak ukształtować i organizować subiektywizm badaczy tak, by pozwalał on na zdobywanie nowej wiedzy, gwarantując jednocześnie uniknięcie społecznie niebezpiecznych błędów socjologicznych (a innych nie ma!), zanim zalecenia socjologów wyrządzą szkodę w praktyce samozarządzania społecznego.

d0a2d18ed182d187d0b5d0b2-7
F. I. Tiutczew

Ponieważ wszyscy ludzie miewają chociażby prymitywne wyobrażenie o związkach przyczynowo-skutkowych w życiu społecznym, to pojawia się druga strona owej kwestii: jak przekonać pozostałych o wiarygodności nowej wiedzy, nie odpowiadającej ich tradycyjnym poglądom. Praktyczny aspekt danego problemu Fiodor Iwanowicz Tiutczew (1803-1873) w przesłaniu do księcia A. M. Gorczakowa opisał następująco:

I jaka waga twojej szali –
Czyli przemoże upór mądrych
I czy głupotę kpów obali?

Dopiero po rozwiązaniu tego dwustronnego problemu socjologia z poczciwej gadaniny przeradza się w naukę, na podstawie której można wyjawić różne możliwe warianty przyszłości, wybierając z nich najbardziej odpowiedni oraz organizować w społeczeństwie proces zarządzania mający na celu wcielenie w życie wybranej opcji.

galich
A. Galicz

Taki problem rzeczywiście ma miejsce, ponieważ w społeczeństwie zaciekle panuje  agresywna ignorancja różnych „mądrali”, podważająca rolę działalności naukowo-badawczej i oświecenia w dziedzinie socjologii.  Taką pozycję agresywnej ignorancji najdobitniej wyraził Aleksander Galicz (1918-1977), literat, scenarzysta i bard, popularny w kręgu radzieckiej inteligencji w latach 60. i 70., który sam był przez nią ujarzmiony:

„Nie bójcie się niewoli, nie bójcie się żebrania, nie bójcie się zarazy ani głodu, 
tylko bójcie się jedynego – tego, kto powie: „Ja wiem, co potrzeba!” 
On powie: „Chodźcie, ludzie, za mną, nauczę was, jak trzeba!” 
Przepędźcie go! Nie wierzcie mu! On kłamie! On nie wie, co potrzeba!”

A jeśli „on” nie kłamie, tylko naprawdę wie, „co potrzeba…”? W przypadku sukcesu propagandy poglądów wyrażonych przez Galicza zaraza, głód, więzienia oraz inne klęski społeczne są nieuniknione: nie przypadkiem do solidarności z tym zdaniem Galicza przyznały się osoby w tym lub innym stopniu odpowiedzialne za upadek państwowy ZSSR i idących za nim klęsk społecznych – były premier ZSSR Nikołaj Ryżkow bądź były członek biura politycznego KC KPZR Aleksander Jakowlew.

1540149482165025460
Kassandra

Gdyby Trojanie w swoim czasie wniknęli w sedno przestróg Kassandry (wieszczki Apollina), która przepowiedziała im przebieg i wynik jeszcze nie rozpętanej wojny trojańskiej, i podążyliby za jej zaleceniami, Troja mogłaby stać po dziś dzień, aczkolwiek imienia Kassandry najpewniej by zapomniano. Mimo iż przykład ten pochodzi z dalekiej przeszłości, wydarzenia historyczne pokazują, że psychologia niefrasobliwego samozadowolenia w życiu społeczeństw bywa powszechnie czynna.

20170505_efremov
I. Jefremow

Dla przykładu w 1968 roku pojawiła się powieść Iwana Jefremowa (1907 – 1972) „Godzina Byka”, którą wielu czytelników traktuje bardziej jako znaczący wkład w rozwój nauk społecznych, niż dzieło literatury pięknej. Jednak powieść wzbudziła niezadowolenie ideologów z KC KPZR (szczególnie Michaiła Susłowa) i KGB (Jurija Andropowa), którzy dopatrzyli się w niej „oszczerstwa pod adresem radzieckiej rzeczywistości”, w wyniku czego zakazano jej kolejnych publikacji. Stało się tak za zgodą sekretarza KC KPZR Piotra Diemiczewa, który kilkadziesiąt lat później, po upadku ZSSR, będąc na emeryturze, w wywiadzie telefonicznym z Mścisławem Listowem wyraził następującą myśl: „Jefremow był wielkim człowiekiem. Gdyby go nie zakazano, tylko czytano, w przyszłości udałoby się zapobiec wielu nieszczęściom”[2].

Lecz co – poza niegodziwością i bezwolnym podporządkowaniem się korporacyjnej dyscyplinie – przeszkadzało w niewydawaniu zakazów wydawnictwom publikowania „Godziny Byka” zamiast wprowadzenia tego utworu do programu nauczania oraz jego omawiania na lekcjach literatury i wiedzy o społeczeństwie w szkołach średnich? Zresztą jego przerabianie nie zaszkodziłoby ani w czasach obecnych… Tak więc Iwana Jefremowa potraktowano zgodnie z zaleceniami Aleksandra Galicza, a kiedy było już za późno, po szkodzie przyznawano się do braku racji. Jednak Jefremow nie był jedyną postacią, której przestrogi zostały zignorowane, a tylko jednym z najbardziej znanych przykładów…

Uniknąć klęsk społecznych, spowodowanych ignorancją w dziedzinie socjologii, można tylko w jeden sposób: należy wysłuchać tego, kto twierdzi, że wie „co potrzeba”, po czym zgodnie z sumieniem wnikliwie zestawić to, co mówi, z tym, co ma miejsce w życiu.

u_anniŚwiat jest poznawalny, dlatego nawet jeśli nie jesteśmy w stanie domyślić się, „jak należy żyć”, to zrozumieć, która podpowiedź jest zgodna z Prawdą-Rzetelnością, a która nie, mimo wszystko można. Ale jeśli postanowimy zaprzeczać temu stwierdzeniu i zgodzimy się z Galiczem, śpiewającym o niepoznawalności lub braku możliwości udzielenia odpowiedzi na pytanie „jak powinno żyć społeczeństwo”, to należy też przyznać, że sanhedryn postępował wobec Jezusa całkowicie słusznie. Lecz wówczas[3] nie można zrozumieć, za jakie grzechy starożytna Judea została zgładzona z oblicza Ziemi.

Mówiąc o społeczeństwie, jego rozwoju oraz tej roli, jaką w nim odgrywa subiektywizm ludzi, warto wspomnieć aforyzm historyka Wasilija Kluczewskiego (1841 – 1911):

Istnieją dwa rodzaje głupców: jedni nie rozumieją tego, co powinni rozumieć wszyscy; drudzy rozumieją to, czego nie powinien rozumieć nikt”.

kluchevsky_shervud-1894
W. Kluczewski

Owe stwierdzenie Kluczewskiego wymaga wyjaśnień: sugeruje ono występowanie w kulturze społeczeństwa pewnego „standardu światopoglądowego”, obowiązkowego dla wszystkich. Ci, którzy nie są w stanie go przyswoić, tworzą według Kluczewskiego „głupców pierwszego rodzaju”; zaś ci, którzy wykraczają poza granicę „standardu”, są „głupcami drugiego rodzaju”.

Z kolei osoby, które opanowały „standard”, ograniczając do niego własne postrzeganie i pojmowanie świata, tworzą liczną grupę „głupców trzeciego rodzaju”, o których Kluczewski w swoim aforyzmie niczego nie powiedział, niemniej we wszystkich historycznie ukształtowanych tłumo-„elitarnych”[4] kulturach przedstawiają oni zdecydowaną większość ludności[5].

W rzeczy samej Kluczewski aforyzmem tym wskazał też na częściowo otępiającą rolę kultury społeczeństwa, a także na zdolność jednostki do przezwyciężenia „zombifikujących” ograniczeń kulturowych oraz do wyjścia poza granice „standardu światopoglądowego”, obowiązkowego dla wszystkich w konkretnym społeczeństwie i podniesionego w jego kulturze do rangi „prawdy ostatniej instancji”, mimo iż z historycznego punktu widzenia nie wszystko w podobnego rodzaju „standardach” jest prawdą, zaś same „standardy” nie zawsze bywają wystarczające dla wykrywania i rozwikłania problemów społeczeństwa, wskutek czego społeczeństwo w celu własnego rozwoju obiektywnie wymaga rewizji oraz modernizacji tego typu powszechnych „standardów światopoglądowych”.

Innymi słowy, zgodnie z aforyzmem Kluczewskiego:

  1. Ludzie zostają „głupcami drugiego rodzaju” w ocenie społeczeństwa „mądrali” („głupców trzeciej kategorii”) w wyniku tego, iż społeczeństwo „mądrali” jest zniewolone przez różnego rodzaju tabu[6] i zakazy, które „głupcy drugiego rodzaju” łatwo i swobodnie przekraczają.
  2. Najbardziej głębokie i poważne kryzysy, które dotykają kulturowo różnorodne społeczeństwa na przestrzeni całej historii, uwarunkowane są właśnie tą okolicznością, iż różnego rodzaju świadome i nieświadome tabu były od samego początku nieadekwatne życiu, albo wskutek zmiany okoliczności historycznych w większym bądź mniejszym stopniu utraciły efektywność i swoją przydatność społeczną. Mówiąc inaczej, kryzys społeczny to wyrażenie nieadekwatności życiu poglądów panujących w danym społeczeństwie, stosowanych w jego praktyce, na temat tego:
    • jak powinno być organizowane społeczeństwo i jego życie,
    • jakim normom zachowania powinna podporządkowywać się jednostka w danym społeczeństwie w zależności od własnego statusu społecznego;
    • jak formuje się system statusów społecznych i jaki ma on związek z godnością osobistą.

Wyjście społeczeństwa z tego rodzaju kryzysów wymaga, by sporadycznie występujący „głupcy drugiego rodzaju”[7] mogli wywrzeć oddziaływanie na jego życie, wskazując zarówno na rzeczywiste, jak też inaczej „tabuizowane” problemy, na sposoby i środki ich rozwiązania z korzyścią dla społeczeństwa.

W rzeczywistości owi ludzie, których Kluczewski charakteryzował jako „głupców drugiego rodzaju”, są siewcami idei, na podstawie których społeczeństwo rozwija się na przestrzeni całej historii. We wszystkich historycznie ukształtowanych społeczeństwach występują ludzie, jak mawiają, „nie z tego świata”, którzy względem systemu relacji społecznych przedstawiają swojego rodzaju czynnik pozasystemowy.

Jeżeli jednak wyobrazimy sobie społeczeństwo, w którym wszyscy zgodnie z charakterem organizacji własnej psychiki i wysokiego stopnia rozwoju zdolności poznawczo-twórczych są „głupcami drugiego rodzaju”, tzn. potrafią  kształtować nową, adekwatną życiu wiedzę w tempie pojawienia się zapotrzebowania na nią, to właśnie takie społeczeństwo jest społeczeństwem swobodnie myślących i wiernych Prawdzie-Rzetelności ludzi – owym ideałem, do urzeczywistnienia którego po wsze czasy dążyli ludzie najzdrowsi i najporządniejsi pod względem moralnym oraz intelektualnym.

Odnośniki:

vernadski00-465-523
W. Wiernadski

[1] Etyka reguluje wzajemne stosunki między posiadaczami umysłu. W hierarchicznie organizowanych systemach wyższe poziomy wyznaczają normy etyczne niższym stopniom, zwalczając odstępstwa od nich. Nauka w pierwszej połowie XX wieku doszła do wniosku o istnieniu noosfery – sfery umysłu planety Ziemia. Podobne idee w latach 20. i 30. poprzedniego wieku znalazły odbicie w twórczości wielu naukowców, takich jak Włodzimierz Iwanowicz Wiernadski (1863-1955) lub Pierre Teilhard de Chardin (1881-1955), w celach tłumaczenia zjawisk „mistyki”. Noosfera (czyli umysł Ziemi) istniała długo przed pojawieniem się ludzkości, regulując wszystko, co dzieje się na naszym globie ziemskim, w ramach procesów ogólnokosmicznych obejmujących życie planety. Pod jej władzą żyje też obecna ludzkość, będąca jej częścią. Dlatego wbrew panującemu poglądowi etyka nie jest zlokalizowana w przedziale ludzkiego społeczeństwa, lecz wychodzi poza jego ramy.

„Etyka to bezgranicznie poszerzona odpowiedzialność w stosunku do wszystkiego żywego.” „Abstrakcja to śmierć dla etyki, ponieważ etyka jest żywym stosunkiem do żywego życia.” „Ustawiczna dobroć może zdziałać cuda. Podobnie jak słońce może rozpuścić lód, tak i dobroć przepędza nieporozumienie, nieufność i wrogość”. (Albert Schweitzer, 1875 – 1965).

Wyobrażenia etyczne umożliwiają – w zależności od ich charakteru – albo uzyskać potwierdzane przez życie odpowiedzi na pytania dotyczące kwestii religii i wiary, albo w ogóle nie pozwalają zbliżyć się do poznania zjawisk religijności i „mistyki” w życiu społecznym, tak samo jak wielu innych zjawisk.

[2] Jeśli chodzi o to, jakich nieszczęść można było uniknąć, należałoby wspomnieć przede wszystkim katastrofę w Czarnobylu. W 1957 r. pojawiła się inna powieść sci-fi Iwana Jefremowa – „Mgławica Andromedy“. W jednym z wątków mowa o zagładzie cywilizacji na jednej z planet wskutek tego, iż rozwijała ona energetykę jądrową na podstawie technologii prowadzących do kumulacji odpadów radioaktywnych. W wyniku katastrofy na owej planecie cywilizacja wymarła. Powieść napisano 29 lat przed wybuchem w Czarnobylu, lecz osobnicy robiący w ZSSR kariery naukowe i wspinający się po szczeblach drabiny społecznej, którzy pracowali w dziedzinie energetyki jądrowej, nie dawali posłuchu ostrzeżeniom. W czasach poradzieckich obrano kurs na poszerzenie sektora energetyki jądrowej w bilansie energetycznym kraju wbrew temu, iż po katastrofie w Czarnobylu nauka atomowa nie dostarczyła dotąd żadnych naukowo uzasadnionych gwarancji bezpieczeństwa ani rozwiązania problemu akumulacji odpadów radioaktywnych. Odwoływanie się do rzekomej poufności w danym przypadku są niedorzeczne, ponieważ problem posiada wymiar globalny, a jawne informacje na temat jego rozwiązania to nie tylko gwarancja bezpieczeństwa dla innych państw, ale także ochrona własnej ludności przed skutkami możliwych katastrofalnych wyrzutów promieniowania podczas awarii na obiektach jądrowych za granicą.

630639182_094990654_600x0_80_0_0_8fc135fa1d7331d4cb1c6554534a92a9
A. Jabłokow

O szkodliwości energetyki jądrowej wiele pisał doktor nauk przyrodniczych, członek korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksiej Jabłokow w serii książek „Atomowa mitologia”, np. „Mit o bezpieczeństwie małych dawek promieniowania”, „Mit o bezpieczeństwie i skuteczności cywilnych podziemnych wybuchów jądrowych” lub „Mit o bezpieczeństwie jądrowych urządzeń energetycznych”.

Z kolei nie udaje się odnaleźć wyraźnych i uzasadnionych kontrargumentów przeciw tezom wypowiedzianym przez Jabłokowa.

[3] Ponieważ „Bóg nie kryje się w sile, lecz w Prawdzie“ (według Aleksandra Newskiego).

[4] Tłumo-„elitaryzm“ jako zjawisko społeczne rozpatrzymy później. Na razie dany termin i jego pochodne proponujemy rozumieć intuitywnie, mając na myśli, że społeczeństwo jest podzielone na pewną „elitę” i „pospólstwo”, które „elita” uważa za bezmyślny tłum.

[5] W drugiej połowie lat 90. XX wieku w Federacji Rosyjskiej naliczono około 107 mln. obywateli posiadających prawo do głosowania, z których 46 mln. wchodziło na listę „oszukanych właścicieli książeczek oszczędnościowych”. Czym i o czym myśleli ci ludzie, oddając swoje oszczędności i wpadając w długi, kiedy nabierali się na kanciarskie obietnice zysku przekraczającego często 200 % rocznych wkładów kapitałowych, pozostaje kwestią otwartą. Wszyscy z nich posiadali od lat nauki szkolnej wiedzę, na podstawie której mogli się połapać, że nie warto brać udziału w danych aferach. Jedynym wytłumaczeniem może być powiedzenie „poszedł po wełnę – wrócił ostrzyżony”. Innymi słowy ofiary same posiadały charakter potencjalnych oszustów.

[6] Słowo „tabu“ pochodzi z polinezyjskiego „tapu“ – święty, zakazany, zabroniony. Słowo przedostało się za pośrednictwem języka francuskiego z leksykonu etnograficznego do mowy powszechnej, oznaczając „zakaz”, którego nie można podważać ani w niego wątpić.

[7] Właśnie z tego powodu, że wcale nie są głupcami, „głupcy drugiego rodzaju” wiedzą i rozumieją to, czego nie wie i nie rozumie zdecydowana większość społeczeństwa – „głupcy trzeciego rodzaju”, których postrzeganie i pojmowanie świata ogranicza się do standardu edukacyjnego, będąc po części otępionym przez charakter powszechnej kultury, zwłaszcza edukacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *